Zwiedzanie
GRY MIEJSKIE
NAJMŁODSI TURYŚCI
TRADYCYJNE
WARSZTATY PIERNIKARSKIE I SPACERY Z PRZEWODNIKIEM
Cennik
Usługi przewodnickie
Polecamy
Ciekawostki z Torunia
Legendy toruńskie

Legenda o ratuszowym kalendarzu

Przed kilkoma wiekami władzę w Toruniu sprawował burmistrz Henryk Stroband. Był to czas dostatku i  dobrobytu. Miasto prężnie się rozwijało, powstawało wiele pięknych budowli. Burmistrz Henryk wraz z Radą Miejską postanowił rozbudować Ratusz Staromiejski – najważniejszy budynek w mieście. Miał się on stać gmachem niepowtarzalnym,  oryginalnym i zadziwiającym wszystkich, którzy przybędą do Torunia go oglądać. Przebudowę Ratusza powierzono przybyłemu z Gdańska architektowi - Antoniemu van Obberghenowi. Mistrz Antoni z zapałem zabrał się do dzieła. Gdy prace dobiegły końca, nowy gmach stał się prawdziwą ozdobą miasta. Jednak największa niezwykłość Ratusza kryła się w tym, że miał on odtąd służyć mieszkańcom miasta za… kalendarz na cały rok! Jedna wieża stała się symbolem roku. Cztery narożne wieżyczki oznaczały cztery pory roku. 12 wielkich sal miało przypominać o 12 miesiącach. 52 pomieszczenia mniejsze odpowiadały liczbie tygodni w roku. Zaś okien było 365 - tyle ile dni w roku. Nie zapomniał też architekt o następującym co cztery lata roku, kiedy luty dłuższy jest o jeden dzień. Raz na cztery lata w murach Ratusza wykuwano jeszcze jedno okno – trzysta sześćdziesiąte szóste. Gdy rok się kończył okno zamurowywano, aby odkuć je ponownie za cztery lata. W ciągu stuleci Ratusz wiele razy przebudowywano. Trudno zatem doszukać się doskonałego kalendarza wymyślonego przez Antoniego van Obberghena. Przetrwała jedna wieża, cztery narożne wieżyczki, ale czy zachowała się ilość sal i okien?  Zwiedzając toruński Ratusz, spróbujcie policzyć sami.

Historia toruńskiej katarzynki

Przed wiekami mieszkał w toruńskim grodzie mistrz piernikarski, który miał piękną córkę Katarzynę. Zakochał się w niej pracujący u niego czeladnik Bogumił. Srogi ojciec nie zezwalał jednak na ich ślub. Pewnego dnia Bogumił poszedł na spacer za miasto. Przechodząc obok stawu, dostrzegł tonącą pszczołę. Bez namysłu wyciągnął ją z wody. Pszczółka, gdy wyschły jej skrzydełka, odfrunęła. Po chwili na ramieniu Bogumiła usiadła królowa pszczół, która powiedziała mu, żeby do ciasta na pierniki dodawał miodu i korzennych przypraw. Gdy Bogumił wrócił do Torunia, okazało się, że niespodziewaną wizytę w mieście zapowiedział król. Czeladnik przygotował ciasto według zaleceń królowej pszczół, z którego wykonał dwa serca, ułożone naprzeciw siebie i połączył je dwoma kółkami symbolizującymi obrączki. Po włożeniu do pieca, serca i obrączki połączyły się, tworząc niespotykany dotąd kształt. Tym niezwykłym piernikiem poczęstowano króla, który o świcie stanął u bram miasta. Monarcha zachwycony nowym, wyjątkowym smakiem postanowił nagrodzić Bogumiła za jego zdolności, nadając mu tytuł mistrza piernikarskiego. Doceniony przez samego króla Bogumił mógł pojąć za żonę Katarzynę. Pierniki o nietypowym kształcie naszą odtąd nazwę „katarzynki”


Aktualności
Weekend za pół ceny - Polska zobacz więcej
06.10
Legendy toruńskie
Legendy toruńskie
Galeria
LOT ToruńTorun
© Copyright PIERNIKOWA CHATKA 2012projekt i realizacja: designR